Moja łąka kwietna (prawie) naturalna

0

Moja łąka kwietna to raczej łączka. Nie ma tu zbyt wiele metrów kwadratowych, za to staram się, aby na tej niewielkiej powierzchni znalazło się jak najwięcej ciekawych roślin pochodzących z mojego otoczenia – czyli z mazowieckich pól, łąk i nieużytków. Zamysł był taki: łąka ma być okazała i kolorowa – zatem odpadły rośliny urokliwe, ale niewysokie. Tylko duże i odporne rośliny, które same lub prawie same obronią się przed chwastami, dobrze przezimują – jeśli są wieloletnie lub same się rozsieją w przypadku jednorocznych i dwuletnich.


Łąka kwiatowa. Fot. J Piekarz


Stanowisko dla łąki kwietnej:

Miejsce dla mojej łączki znalazłam obok ogródka warzywnego. Wcześniej był to w zasadzie nieużytek – koszony 2 – 3 razy w ciągu roku – żeby „jakoś wyglądało” i żeby dało się przejść. Gleba raczej uboga i mocno wysychająca w czasie upałów. Częściowo w słońcu, a częściowo w półcieniu – w zasięgu korony starej jabłoni. Łączka była już nieźle zadarniona różnymi roślinami. Niektóre z nich dobrze pasowały do moich ogrodowych planów, ale niestety nie wszystkie.


Co zostawić, co usunąć:

Na wybranym miejscu panoszyła się trawa kupkówka, rozrastająca się w ogromne kępy – znakomita na paszę, ale zbyt agresywna jako towarzystwo dla innych roślin. W pierwszej kolejności usunęłam te właśnie rośliny. Pozostawiłam zasiedziałe na miejscu krwawniki – kwitną na biało i susza im nie straszna.  Zostały także kępy piołunu – rośliny strasznej w zapachu i smaku (gorzki!), ale o bardzo ciekawych, srebrno-szarych liściach.

W tle łąki rośnie dalej łan pokrzywy – tam, gdzie nie muszę chodzić – niech sobie rośnie, proszę bardzo. Skorzystają na tym m.in. gąsienice motyli. Na łączce pozostały również inne, delikatniejsze gatunki traw, pośród których odkryłam także młode siewki dziewanny – która jest moja ulubioną dziką rośliną. W półcieniu oszczędziłam poletko przetacznika ożankowego, o drobnych, błękitnych kwiatach.


Łąka kwiatowa. Fot. J Piekarz


Nowe siewy i nasadzenia:

W pierwszej kolejności na stanowisku wysiałam nasiona szałwii łąkowej, zebrane w poprzednim roku ze zjawiskowej łąki, która sama powstała na nieużytkach przy torach kolejowych. Obecnie tory zamieniły się w drogę, a łąka niestety zniknęła, rozjechana spychaczami – ale pochodząca z niej szałwia już kwitnie w moim ogrodzie (i pewnie nie tylko – nasiona były kiedyś oferowane w naszym klubie pożądanego nasionka). Na łączkę trafiły też m.in. nasiona chabru łąkowego (fioletowe kwiaty), nostrzyk żółty i biały (niestety jeszcze nie zakwitł), a w najsuchszym miejscu posiałam kocankę piaskową – już wyrosła, ale kwiaty będą pewnie w przyszłym roku.


Łąka kwietna ulepszona:

Do dzikich roślin łąkowych dołączyłam jeszcze rośliny ogrodowe, świetnie radzące sobie na takim półdzikim stanowisku: drobnokwiatowe maki, oregano (przyciąga chmary motyli i pszczół), jeżówkę oraz rudbekię. 

Moja łąka powstaje od ponad dwóch lat i pewnie dalej będzie zmieniana. Pojawią się nowe rośliny, inne pewnie znikną. Wszystko zależy od tego, jakie nasiona uda mi się zebrać i ile czasu będę miała na wprowadzanie zmian. Co najważniejsze – nie ma pośpiechu ani przymusowych zabiegów pielęgnacyjnych – łąka sama sobie radzi z pielęgnacją – wystarczy ją raz w roku wykosić. Tę moją najlepiej pod koniec lata.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź