Jak zakamuflować istniejący żywopłot z tuj?

0

Żywopłot jest często jednym z pierwszych elementów, jakie właściciele nowych ogrodów instalują na swojej działce. Jak to zazwyczaj bywa przy przeprowadzce do nowego domu czy mieszkania – wszystko dzieje się szybko i niestety nie ma już czasu na zastanowienie się nad wyborem roślin do jego obsadzenia – a przecież jak najszybciej trzeba osłonić się od sąsiada czy drogi. W lokalnej szkółce  do wyboru jest niewiele … wszyscy polecają tuję czyli żywotnika zachodniego (bo wszyscy je mają) … w końcu działka zostaje otoczona wiecznie zielonymi stożkami, których monotonia, brak obiecanego szybkiego przyrostu oraz spełnienia funkcji żywopłotu zaczyna niepokoić właściciela ogrodu.

Ogród preriowy w Chmielnie na Kaszubach. Fot. K Bellingham

Mocne barwy niezastąpionej pysznogłówki ogrodowej prześwitują przez stalowo-niebieskie zaschnięte kwiatostany szałwii omszonej, w tle przebarwiający się jesiennie śmiałek darniowy.

 Jako projektantka ogrodów mam własne zdanie na temat doboru gatunków roślinności do obsadzeń żywopłotów i z pewnością kiedyś o tym napiszę. Teraz jednak chciałam pokazać, co można zrobić w ogrodzie, w którym tuje stożkowe już rosną i swoimi nieatrakcyjnymi zębami szpecą przestrzeń.

Ze względów finansowych nie zawsze można wymienić je na bardziej pasujące do naszych krajobrazów cisy, graby lub buki czy eleganckie panele – można je jednak umiejętnie ‘zmiękczyć’ za pomocą naturalnej roślinności.

Ogród preriowy w Chmielnie na Kaszubach. Fot. K Bellingham

Trzcinnik ostrokwiatowy ‚Karl Foester’ w morzu purpurowych rozchodników odm. ‚Matrona’ i sadźców plamistych odm. ‚Atropurpureum’.

W ogrodzie w Chmielnie, nieopodal Kartuz na Kaszubach, zastałam taki właśnie żywopłot. W związku z tym, że na jego terenie były również liczne płożące się formy jałowców i innych iglaków, to postanowiłam ‘zatopić’ go całkowicie w bylinowym morzu fioletu, purpury i błękitów. Ostre kształty wiecznie zielonych krzewów i drzew zostały ‘pokolorowane’ łatwymi w pielęgnacji i mało wymagającymi nasadzeniami z ogólnie dostępnych roślin wieloletnich.  Zobaczcie na zdjęciach jakie rośliny dobrałam – posadziłam je w jak największych plamach, które swobodnie na siebie zachodzą tworząc naturalne fale różnorodnych form i barw.

Ogród preriowy w Chmielnie na Kaszubach. Fot. K Bellingham

 W tak naturalnej kompozycji bylinowej z krwawników oraz kocimiętki nawet duże płożące się iglaki wyglądają całkiem dobrze.

Ogród preriowy w Chmielnie na Kaszubach. Fot. K Bellingham

Rozchodnik w odmianie ‚Matrona’ komponuje się szczególnie pięknie z rozplenicą japońską odm. ‚Hameln’.

You might also like More from author

Leave A Reply