Ogrody Boboli. Zielone serce Florencji.

0

O autorce:

J. ZdanowskaMoją pasją są ogrody. Jestem szczęśliwą posiadaczką własnego kawałka ziemi w okolicy Warszawy, na którym od kilkunastu lat próbuję swoich sił w ogrodnictwie. Oczywiście, metodą prób i błędów. Bardzo lubię też zaglądać do cudzych ogrodów zarówno tych całkiem prywatnych, jak i otwartych dla publiczności oraz historycznych. Ciekawi mnie, jak urządzają albo kiedyś urządzali swoje ogrody inni ludzie. Podczas podróży po Polsce czy też świecie nigdy nie przepuszczam okazji, by zajrzeć do jakiegoś ciekawego ogrodu, a zawsze się jakiś znajdzie na mojej trasie… Jola Zdanowska opisuje swoje podróże na blogu „Ogrodniczka w Podróży”.

Ogród Boboli – to bez wątpienia największy i najbardziej znany ogród we Florencji. Rozciąga się za monumentalnym Pałacem Pitti, który był najważniejszą i najbardziej reprezentacyjną siedzibą rodu Medyceuszy. Nazwa pałacu pochodzi od pierwszego właściciela tej budowli, czyli florenckiego bankiera Pitti, od którego Medyceusze ją odkupili. Natomiast nie wiadomo, od czego pochodzi nazwa „Ogrody Boboli” (a przynajmniej ja nie znalazłam nigdzie wiarygodnego i jednoznacznego wytłumaczenia tej nazwy). Tak czy inaczej, Ogrody Boboli od XVI wieku należały i były urządzane przez kolejnych Medyceuszy jako prywatne ogrody przypałacowe. Zapoczątkował je Kosma I, i podobno zrobił to dla swojej bardzo pięknej i ukochanej żony Eleonory Toledańskiej, która była chorowita i potrzebowała dużo wypoczynku na świeżym powietrzu.

Obraz z 1600 roku, przedstawiający Ogrody Boboli urządzone wedle mody renesansowej.

Obraz z 1600 roku, przedstawiający Ogrody Boboli urządzone wedle mody renesansowej. 

Pierwotnie były to oczywiście ogrody renesansowe, symetrycznie podzielone na równe kwatery, wśród których były poprowadzone proste, krzyżujące się ze sobą pod kątem prostym ścieżki i aleje. Zachował się nawet wizerunek tego ogrodu, pochodzący z 1600 roku, namalowany przez artystę Giusto Utens’a.

W XVII, XVIII i XIX wieku ogród był powiększany i przebudowywany przez rodzinę Medyceuszy, a potem ich spadkobierców. Dzięki stopniowemu powiększaniu zyskał przepiękne widoki, rozległe połacie soczyście zielonych łąk i cienistych zagajników. Przy okazji stał się też czymś w rodzaju muzeum pod gołym niebem, ponieważ zaczęto tu ustawiać cenne rzeźby, pochodzące z XVI i XVII wieku, a nawet z czasów starożytnych.

Pierwsza rzecz, jaka się rzuca w oczy zaraz po wejściu do ogrodu to efektowny amfiteatr, ulokowany tuż za pałacem. W kilku opracowaniach wyczytałam, że wykorzystano do jego powstania zagłębienie, które się tu utworzyło podczas wydobywania kamienia na budowę pałacu. Pośrodku pięknie ukształtowanego amfiteatru stoi prawdziwy egipski obelisk z Luxoru i autentyczna rzymska wanna termalna z czasów antycznych (ciekawe, do jakich celów czegoś tak wielkiego wtedy używano?). Trybuny wokół amfiteatru zbudowano w 1599 roku, a miejsce to było wykorzystywane na występy i przedstawienia pod gołym niebem.

Powyżej amfiteatru, na osi widokowej, usytuowano fontannę z XVI-wieczną rzeźbą Neptuna z trójzębem. Jeszcze wyżej, na samym szczycie wzgórza stoi okazałych rozmiarów rzeźba – alegoria obfitości. Ta  rzeźba, ustawiona w tym miejscu w 1637 roku, podobno ma twarz Joanny Austriaczki (z rodu Habsburgów), drugiej żony księcia Toskanii Franciszka I Medyceusza. Książe kazał ją wystawić dla uczczenia tego intratnego z jego punktu widzenia mariażu, choć żona była tak bardzo pozbawiona urody, że natychmiast po ślubie znalazł sobie na pocieszenie dużo ładniejszą kochankę.

Spacerując po tym ogromnym ogrodzie bez trudu znajdziecie szeroką aleję, wytyczoną przez strzeliste, stare cyprysy i kamienne posągi. Prowadzi ona do pięknego barokowego zakątka, nazwanego „isolotto”, czyli wysepka. Mała wysepka usytuowana jest pośrodku owalnego stawu. Wśród drzewek cytrusowych stoi tu fontanna z rzeźbą Okeanosa i personifikacjami trzech wielkich rzek świata Nilu, Gangesu i Eufratu. Ten zakątek urządzono w ogrodach Boboli w 1618 roku. Niestety, wejście na wysepkę było zamknięte, ale można było pospacerować wokół stawu, oglądając przy okazji rzeźby z XVII i XVIII wieku, ustawione w niszach wyciętych w żywopłocie. W przeciwieństwie do poważnych posągów usytuowanych wzdłuż cyprysowej alei, te wokół stawu przedstawiają scenki rodzajowe oraz gry i zabawy (może to miejsce miało mieć właśnie taki rozrywkowy charakter…?).

Nad ogrodem góruje wzgórze, na którym usytuowana jest różanka (zwana „Ogrodem Rycerskim”) i pałacyk, w którym mieści się małe Muzeum Porcelany. Klasycystyczny, prosty pałacyk powstał w tym miejscu w 1700 roku na zlecenie Kosmy III Medyceusza. Pierwotnie mieścił się tu dom gier. Muzeum Porcelany zorganizowano tu dopiero w 1973 roku. Ogródek ma formę barokową. Jego strukturę tworzą strzyżone niskie żywopłoty z bukszpanu. Pośrodku ogrodu stoi niewielka fontanna z małpkami. Wewnątrz bukszpanowych obwódek rosną różane krzewy, które na pewno przepięknie wyglądają w czerwcu i lipcu. Kiedy ja tam byłam – w kwietniu – jeszcze niewiele róż kwitło. Na wzgórzu jest platforma widokowa, z której można obejrzeć Ogrody Boboli i Pałac Pitti z góry. Z drugiej strony wzgórza rozpościera się malowniczy, falujący toskański krajobraz z cyprysami, gajami oliwnymi i starą ceglaną wieżą.

W Ogrodach Boboli jest jeszcze wiele niespodzianek. Z czasów renesansowych zachowały się modne wtedy groty, ozdobione rzeźbami wybitnych artystów epoki. Z okresu rokoka (XVIII w.) pochodzi zabytkowa ogrodowa kawiarnia (niestety, była nieczynna podczas mojej wizyty). Z bardzo wielu miejsc otwierają się przepiękne widoki na Florencję, które dosłownie zapierają dech w piersiach.

W kwietniu kwitną już pierwsze pnące róże.

W kwietniu kwitły już pierwsze pnące róże. 

Dlatego warto przeznaczyć na zwiedzanie Ogrodów Boboli dużo czasu. Tym bardziej, że bilet wstępu do Ogrodów obejmuje również wstęp do pobliskiego Ogrodu Bardini, a także zwiedzanie kolekcji historycznych strojów i sreber w Pałacu Pitti, które są niezwykle ciekawe i nie warto z nich rezygnować. Ja spędziłam tam prawie cały dzień – od rana do późnego popołudnia. Można wziąć do plecaka coś do zjedzenia i – wzorem wielu Włochów – urządzić sobie piknik na jednym z trawników. Przydadzą się też wygodne buty, bo dreptania jest naprawdę dużo, a na dodatek często w górę i w dół.

Więcej zdjęć z pięknych ogrodów Boboli w naszej GALERII DNIA

 

 

 

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź